123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Czwartek – 16.07.15

Dziś ru­szy­liś­my do Yok Don Na­tio­nal Park. Z Buon Ma Thuot po­je­cha­liś­my oko­ło 40 km do bra­my we­jścio­wej do Par­ku. Tu nasz prze­wo­dnik za­łat­wił for­mal­no­ści zwią­za­ne z we­jściem do par­ku, a my pod okiem par­ko­we­go straż­ni­ka zwie­dzi­liś­my mu­zeum par­ku oraz za­po­zna­liś­my się z tra­są, któ­ra nas cze­ka.

Po za­łat­wie­niu for­mal­no­ści je­dzie­my nad brzeg rze­ki. Ba­ga­że zo­sta­ją w sa­mo­cho­dzie, a my z ple­ca­ka­mi (i oczy­wi­ście sprzę­tem fo­to­gra­ficz­nym) wsia­da­my do łód­ki i prze­pły­wa­my na dru­gi brzeg. Łód­ka jest je­dna, wszys­cy nie mie­ści­my się na raz. Ale po kil­ku mi­nu­tach wszys­cy je­steś­my po dru­giej stro­nie rze­ki. Jest z na­mi nasz prze­wo­dnik i prze­wo­dnik ze stra­ży ochro­ny par­ku. Ru­sza­my w dro­gę.

Safari dzień ósmy – Wietnam dzień siódmy – Yok Don dzień pierwszy

Idzie­my kil­ka go­dzin. Jest go­rą­co i cięż­ko. Mam z parku kil­ka cie­ka­wych zdjęć (m.in. su­per ko­lo­ro­we­go „świer­szcza”), ale ge­ne­ral­nie zwie­rzy­ny brak. Chy­ba scho­wa­ła się w cie­niu :-). Kil­ka zdjęć z tra­sy:

X


 

 

 

 

 

 

W Yok Don National Park. Wietnam.

Po do­jściu do ce­lu mam dość :-) (chy­ba nie tyl­ko ja).

Pa­da­my na ma­te­ra­ce roz­ło­żo­ne pod du­żą wia­tą i za­le­ga­my. Kie­dy od­po­czą­łem i mógł­bym w za­sa­dzie ru­szyć zwie­dzać oko­li­cę spadł mon­su­no­wy desz­cz (z pio­ru­na­mi). Po­tem zro­bi­ło się ciem­no i mu­sie­liś­my za­jąć się przy­go­to­wa­niem so­bie spa­nia. W du­żej sa­li ma­my roz­sta­wio­ne dwa na­mio­ty. W nich le­żą ma­te­ra­ce. Jest już zu­peł­nie ciem­no, kie­dy na sto­le (pod wia­tą) po­ja­wia się ko­la­cja. Zja­da­my ze sma­kiem. To był cięż­ki dzień. Ale zo­ba­czy­łem tro­chę praw­dzi­we­go Wiet­na­mu, a nie ho­te­le przy­go­to­wa­ne dla tu­ry­stów. Oczy­wi­ście In­ter­ne­tu nie ma. Tę re­la­cje pi­szę na­stęp­ne­go dnia, a za chwi­lę wy­cho­dzi­my zwie­dzać oko­li­ce. Zdję­cia wsta­wię, jak bę­dzie wol­na chwi­la (o ile w ogó­le bę­dzie :-) ).


Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D